wtorek, 25 października 2016

Dzień z życia psiarza - I edycja konkursu


Piątek. Wczesne rano, słyszę budzik. Niechętnie sięgam po telefon, zaspana gapię się w ścianę przez krótką chwilę. Niedługo potem czuję na twarzy mokry a zarazem zimny dotyk. To jeden z psów, który domaga się wyjścia na spacer. Niczym zoombie wstaję z łóżka, pędzę do łazienki a zaraz wędruję do kuchni. Staram się ogarnąć w miarę szybko, żeby chociaż wyjątkowo zdążyć na czas. 

Po kuchni rozlega się hałas mikrofali, czajnika i dźwięk sypania psiej karmy do miski. Ja nadal wypominam sobie jaka to szkoła jest beznadziejna i że mogłabym choć raz mieć na tą dziewiątą. Nadchodzi czas spaceru, psy krzątają się już nerwowo koło drzwi. Zapinam smycze i wychodzimy. Pogoda pewnie nie więcej niż 5 stopni, ja z byle jak zarzuconą kurką niecierpliwie czekam aż psy się załatwią. Nareszcie! Obydwa wyprowadzone - wracam. Niestety długo się nie nacieszyłam, bo już w progu przywitała mnie mama, która wręcza mi do ręki plecak i każe pędzić, bo jest kilka minut przed ósmą. Super. Z niedopiętą kurtką szybkim tempem idę w stronę szkoły.

Piętnasta trzydzieści. 
Nareszcie koniec. Wracam ze znajomymi, śmiejąc się przy tym i nie czując upływu czasu i chwili, kiedy znajduję się już pod domem. Otwieram drzwi i niczym głodne tygrysy psy rzucają się na mnie, że o mało co się nie potknęłam o jednego z nich. Obydwa tak szczęśliwe, że mam wrażenie, jakby nie widziały mnie kupę lat. 

Wreszcie mam chwilę dla siebie. Siadam sobie i zapadam się w miękkim fotelu, za chwilę na kolana wskakuje mi jeden z psów a drugi kładzie się tuż pod nogi. Teraz wyglądam niczym faraon a pod nogami moje najgroźniejsze bestie! 

Zerkam na telefon i nagle przypominam sobie, że jest piątek a to oznacza a g i l i t k i ! Zrywam się i zaczynam pakować manatki psa. Do plecaka wędruje planetka, ażutka, czakit i owieczka oraz maaasa przysmaków, Zapinam Lackyego i żwawym, radosnym tempem idę w miejsce docelowe. Może choć tym razem się nie spóźnię... 

Tak, równa szesnasta! Udało nam się dotrzeć na czas. Oglądamy pokonywaną sekwencję przez inne zespoły, czekamy z niecierpliwością na naszą kolej.

I teraz my. Odpinam smycz, wyjmuję z nerki najlepszą zabawkę jaką mam, patrzę na psa. To jest to co kochamy. Tylko ja i on, tylko my. Mój najwspanialszy, najszybszy i najdzielniejszy pies. Uwielbiam to co robimy, bez niego nie byłoby mnie tu. Siedziałabym w tym fotelu i przeglądała portale społecznościowe. Kiedy jest on ja wiem, że żyję.

Po powrocie zabieram dwa psy na spacer o zmierzchu. Uwielbiam takie momenty, kiedy możemy cieszyć się, że jesteśmy razem. Nasz cały team - suppertrio. 

Ten post bierze udział w konkursie organizowanym przez blogwhippetzpasja.blogspot.com, w którym sponsorami są: PupiLu, E-PIES, Dingo oraz SpeedMania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz